Читайте также: |
|
W interesującym artykule z „Revue du Mois" *) p. Yveś Delage przeciwstawił naszej koncepcji komizmu definicję, przy której sam obstawał: „Aby coś było komiczne, pisał, między skutkiem a przyczyną musi istnieć dysharmonia". Ponieważ metoda, która doprowadziła p. Delage do tej definicji, jest metodą stosowaną przez większość teoretyków komizmu, nie bez pożytku będzie wykazanie, czym różni się od niej nasza metoda. Powtórzymy tedy najistotniejszą część naszej odpowiedzi, którą ogłosiliśmy w tym samym piśmie **):
„Komizm można definiować przez jedną lub kilka ogólnych cech widocznych na zewnątrz, które wystąpią w gromadzonych chaotycznie efektach komicznych. Od czasów Arystotelesa wysunięto wiele tego rodzaju definicji i Pańską należy zdaje się zawdzięczać tej samej metodzie: zakreśla Pan krąg i pokazuje, że dobrane na chybił trafił efekty komiczne znajdują się wewnątrz niego. Zauważone przez bystrego obserwatora,
*' „Revoe du Mois", 10 VIII 1919, t. XX, s. 337 i nast. (Przyp. aut.). [Yves Delage. (1854—1920), biolog francuski, od 1901 członek Academię des Sciences].
**' Ibid. 10 X 1919, t. XX, s. 514 i nast. (Przyp. aut.).
stają się od razu, oczywiście, znamionami komizmu; moim jednak zdaniem często zdarza się je spotkać również w rzeczach wypranych z wszelkiego komizmu. Jak zwykle, definicja okaże się za szeroka. Jedno wszakże wymaganie logiczne w zakresie definiowania będzie spełnione, a to już jest coś, przyznaję: wskaże jakiś konieczny warunek. Nie sądzę, by mogła — przez wzgląd na przyjętą metodę — podać warunek wystarczający. Dowodzi tego fakt, że większość tego typu definicji jest po równi do przyjęcia, jakkolwiek każda mówi o czym innym. Dowodzi zwłaszcza to, że żadna z nich, wedle mego rozeznania, nie podaje sposobu na konstrukcję definiowanego przedmiotu, na stwarzanie komizmu *). Mnie kusiło coś całkiem innego. Starałem się wykryć w komedii, w farsie, w sztuce klowna itp. sposoby stwarzania komizmu. Korciła mnie myśl, że są one wariacjami na ternat bardziej ogólny. Napisałem: temat, dla uproszczenia; wszelako te wariacje ważą tutaj przede wszystkim. Temat, lada jaki, dostarcza ogólnej definicji, która staje się prawidłem konstrukcji. Stwierdziłem zresztą, że tą drogą uzykana definicja może się wydać na pierwszy rzut oka za wąska, podobnie jak definicje otrzymywane inną metodą były znowu za szerokie. Wyda się za wąska, gdyż obok rzeczy, która jest śmieszna całą swą istotą, śmieszna sama przez się, śmieszna mocą swej wewnętrznej struktury, jest mnóstwo innych, które budzą śmiech na mocy powierzchownego podobieństwa do tamtej lub przypadkowych
*' W licznych ustępach tej książki wykazałem na wybranych przykładach ich niedostatki. CPrzyp. aut.).
związków z trzecią, lecz mocno ją przypominającą, i tak dalej, i tak dalej; tym skokom komizmu nie ma końca, albowiem lubimy śmiać się i każdy pretekst jest dobry; mechanizm kojarzący idee osiąga tu zawrotną komplikację; toteż psycholog, który w swoich studiach nad komizmem trzymałby się tej metody i który musiałby walczyć z trudnościami wciąż się odradzającymi, zamiast skończyć raz na zawsze ze swoim przedmiotem zamykając go we właściwej formule, ściągnąłby na siebie niebezpieczeństwo zarzutów, że nie umiał zdać sprawy ze wszystkich faktów. Kiedy zastosuje własną teorię do wysuniętych przeciw niemu przykładów i dowiedzie, że stały się komiczne przez podobieństwo do tego, co komiczne było samo przez się, z łatwością wynajdzie się następne i następne; jego praca nigdy nie będzie miała kresu. W zamian za to ogarnie komizm, zamiast zamykać go wewnątrz mniej lub bardziej szerokiego kręgu. Jeśli mu się uda, poda sposób na stwarzanie komizmu. Jego posunięcia będą miały ścisłość i dokładność uczonego, którego poznanie dowolnej rzeczy, jak mniema, nie osiągnie żadnego postępu dopóty, dopóki on sam jej nie nada takiej to a takiej etykietki, mniej czy bardziej trafnej (zawsze znajdzie się dość takich, które okażą się odpowiednie); jest to analiza zrobiona jak się należy i możność złożenia przedmiotu na nowo daje pewność, że rozbiór dokonany został w sposób doskonały. Tak wygląda przedsięwzięcie, które mnie skusiło.
Dodam jeszcze, że równocześnie, kiedy starałem się określić sposoby stwarzania rzeczy śmiesznych, dociekałem intencji społeczności wybuchającej śmiechem. Jest to bowiem coś wielce zdumie-
2 34
wającego, że ktoś ^wybucha śmiechem, a metoda wyjaśniająca, o której wyżej mówiłem, nie wyświetla zgoła tej drobnej tajemnicy. Nie widzę na przykład, dlaczego «dysharmonia» właśnie jako dysharmonia miałaby wywoływać u świadków tak swoiste objawy jak śmiech, podczas gdy tyle innych własności, jakości lub braków, pozostawia mięśnie twarzy nieporuszonymi u widza. Trzeba tedy dociekać, co jest swoistą przyczyną dysharmonii, której skutek jest komiczny; można będzie zaś ją rzeczywiście wykryć tylko wtedy, gdy się dzięki niej wyjaśni, dlaczego społeczność czuje się w podobnym wypadku zobowiązana do objawiania czegokolwiek. W przyczynie komizmu musi tkwić coś, co przynosi po trosze ujmę (i to swoistą ujmę) życiu społecznemu, skoro społeczeństwo odpowiada na to gestem, który ma w sobie coś z reakcji obronnej, gestem, który napawa po trosze lękiem. Z tego też wszystkiego chciałem zdać sprawę".
Bibliografia
[Bibliografia została doliczona do wydania Le Rire z 1900 r. W wydaniu 23 z 1924 r. Bergson zmieni! ją częściowo, parę pozycji usunął, inne dodał. Pozycje usunięte oznaczono tutaj kropką na początku wiersza, dodane — gwiazdką].
Hecker, Physiologie und Psychologie des Lachem und
des Komischen, 1873. Dumont, Theorie scientifigue de la sensibilite, 1875,
s. 202 i n. Por. tegoż autora, Les causes du rire,
1862. Courdaveaux, Etudes sur le comigue, 1875.
• Darwin, L'expression des emotions, tłum. fr., 1877,
s. 214 i n.
Philbert, Le rire, 1883. Bain (A.), Les emotions et la lolontt, tłum. fr., 1885,
s. 249 i n. Kraepelin, £ur Psychologie des Komischen („Phil.
Studien", vol. II, 1885).
•Piderit, La mirnigue et la physiognomie, tłum. fr.,
1885, s. 146 i n. Spencer, Essais, tłum. fr., 1891, vol. I, s. 295 i n.,
Physiologie du rire. Penj on, Le rire et la liberie („Revue Philosophiąue",
1893, t. II). Melinand, Pourguoi rit-on? („Revue des Deux-
-Mondes", luty 1895).
Ribot, La psychologie des sentiments, 1896, s. 342 i n. Lacombe, Du comigue et du spirituel („Revue de
Metaphysiąue et de Morale", 1897). Stanley Hali and A. A H i n, The psychology of
laughing, tickling and the comic („American
Дата добавления: 2015-10-29; просмотров: 105 | Нарушение авторских прав
<== предыдущая страница | | | следующая страница ==> |
Komizm sytuacyjny i słowny 7 страница | | | Sprachkenntnisse |